Autofilmowanie


Filmuję siebie - jeżdżę więc jestem

Fotografuję i realizuję różne video. Wszystkie prace udostępniam szerzej od momentu mojego zainteresowania się internetem, przejściem z fotografii analogowej na cyfrową oraz zamianą kamer z taśmą na te z twardym dyskiem. Powstało wiele filmów o zajęciach Szkoły Narciarskiej Aesculap. Kręconych głównie podczas wycieczek górskich i lekcji narciarskich oraz treningów i zawodów. Jak również impresji dokumentalnych o Kotlinie Jeleniogórskiej i otaczających ją górach. Przed 2010 rokiem nigdy nie nagrywałem samego siebie. Pewnego pięknego poranka ustawiłem kamerę na statywie, nacisnąłem przycisk i wykonałem pierwsze ujęcia ulubionego śmigu. I choć trudno filmować i być filmowanym, udało mi się... Od tego czasu zacząłem kompletować nagrania moich zjazdów, początkowo w celu doskonalenia się w narciarstwie (zobaczenia jak właściwie jeżdżę na nartach i poprawienia błędów). Po przejrzeniu materiałów uznałem, że warto zmontować z nich kilka filmów. Tak też zrobiłem... Oto efekt wielogodzinnej pracy przy komputerze - filmy z dynamicznymi narciarskimi scenami, pokazujące przy okazji Góry Kaczawskie i Alpy (długi czas miejsca mojej pracy i szkoleń). Oprócz samego pokazu jazdy, niewątpliwym atutem filmów są właśnie piękne krajobrazy, które dzięki obecności zjazdowca stają się jeszcze ciekawsze. Łatwiej możemy wyobrazić sobie przestrzeń i zobaczyć jak mały jest człowiek wobec otaczających go gór.

Demonstruję z upodobaniem śmig. Jest to moja ulubiona ewolucja. Przez całe lata doskonalę ten styl jazdy. A wzorce czerpałem (jak większość polskich instruktorów) od austriackich narciarzy. Wprowadzili oni technikę bazującą na kontr-rotacji i „grze nóg” – czyli po prostu wykonanie śmigu. Długie lata ten sposób jazdy nie ulegał zmianie. Podobnie jak kristiania równoległa nisko-wysoko-nisko. Zapatrzony w tych alpejczyków starałem się jeździć pięknie, elegancko. Całe życie uczyłem się, doskonaliłem – cyzelowałem ruchy.



Jak trzeba było zmieniałem ułożenie tułowia. W efekcie jeżdżę tę ewolucję nieco inaczej jak przed laty. Teraz „stoimy” na deskach frontalnie. Nie ma mowy o kontr-rotacji. Ale elegancja została. Tego „nalotu” nie sposób się pozbyć (zresztą, wcale nie chcę się go pozbywać). Nawet w erze nart taliowanych. Te nowoczesne narty pozwalają na wszystko. Nie tylko na jazdę na krawędzi. No i w Programie Nauczania PZN mamy nadal skręt równoległy NW, skręt równoległy ślizgowy.

Po krótkiej fascynacji „skrętem ciętym” (niezbędnym w pokonywaniu torów slalomowych) do łask wróciło płaskie prowadzenie nart, przydatne w wielu sytuacjach w terenie, w żlebach, i na dobrze przygotowanych stokach. Zacytuję jeszcze opis śmigu, który znajduje się w rodzimym programie nauczania:



„Jest to seria krótkich, rytmicznych skrętów wykonywanych blisko linii spadku stoku. W zależności od nachylenia i twardości stoku, śmig może przybierać formę mniej lub bardziej dynamiczną. Narciarz wspomagając odciążenie wspiera się na kijku wbitym do śniegu, a w trakcie całej fazy sterowania pozostaje zwrócony przodem tułowia w kierunku spadku stoku. Impulsem skrętnym jest rotacja nóg, na śniegu pozostaje ślad ślad ślizgowy lub hamujący”. Źródło: Program Nauczania Narciarstwa Zjazdowego SITN – PZN.

Film 1



Film 2



Film 3



Film 4



Więcej - moje filmy na Vimeo

Komentarze

Popularne posty

Obraz

Róbmy swoje